Jak pachnie władza? W świecie pszczół królewski feromon wygrywa bez kampanii i bez plakatów – tylko perfumy, zero obietnic!
Nie ma co się oszukiwać – w polityce pachnie różnie: czasem obietnicą lepszej przyszłości, czasem kiełbasą wyborczą, a czasem… po prostu dziwnie. Ale gdyby pszczoły mogły głosować, królową wybierałyby zawsze bez sprzeczek. Dlaczego? Bo władza w ulu pachnie! I to nie byle czym – królową owiewa majestatyczny zapach Queen Mandibular Pheromone (QMP).
Gdyby taką moc mieli nasi kandydaci, wystarczyłoby jedno psiknięcie i cała sala sejmowa zgodnie zagłosowałaby za każdą ustawą. QMP – jedyny zapach, który w polityce gwarantuje absolutne poparcie! A królowa pszczół nie musi obiecywać lepszego ula czy darmowego miodu – wystarczy jej zapach i już wszystkie robotnice oddane jak jeden rój.
Wyobraźmy sobie debatę prezydencką: jeden kandydat przemawia na temat podatków, drugi mówi o służbie zdrowia, a nagle na scenę wchodzi pszczela królowa. Psik! Kropla QMP i… wszyscy kandydaci rezygnują z wyborów, ogłaszając królową nową Panią Prezydent. Nawet media przestają liczyć głosy, bo po co – wynik jest oczywisty!
QMP to zapach władzy, którego nie można kupić w perfumerii. Jak to działa? Królowa nie tylko pięknie pachnie, ale i skutecznie tłumi ambicje pozostałych pszczół. To jakby polityk miał perfumy, które sprawiają, że wszyscy konkurenci od razu tracą ochotę na kampanię. Gwarantowana jedyna tura!
Aż chciałoby się wprowadzić QMP na polityczny rynek: „Nie obiecuj, nie dyskutuj – pachnij i rządź!”.
Kandydaci w Polsce mogą tylko pomarzyć o takim poparciu. Bo choć królowa pszczół nie startuje w wyborach, jedno jest pewne – gdyby startowała, wygrałaby w cuglach. I to z rekordowym wynikiem!